
Europa coraz głośniej dyskutuje o możliwym wsparciu dla sektora transportowego w związku z niestabilnością rynku diesla. Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU) ostrzega przed efektem „fiscal cliff”, czyli ryzykiem gwałtownego wygaszania mechanizmów osłonowych przy nadal niestabilnym rynku diesla. W wielu krajach EU wygasają one na przełomie maja i czerwca. Tymczasem rynek ropy nadal gwałtownie reaguje na wydarzenia wokół Iranu i Cieśniny Ormuz, a Brent w ciągu jednego dnia potrafi zmienić wartość o kilka dolarów za baryłkę. Branża TSL ostrzega, że największym problemem stają się dziś nie same ceny paliw, ale ich zmienność i rosnąca presja płynnościowa.
W Europie coraz wyraźniej wraca dyskusja o możliwym wsparciu dla sektora transportowego. Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU) wystosowała ostrzeżenie w mijajacym tygodniu, że obecne obniżki cen diesla są w dużej mierze efektem działań fiskalnych i czasowych ulg podatkowych, które w wielu krajach wygasają na przełomie maja i czerwca. Organizacja zwraca uwagę, że rynek nadal pozostaje bardzo niestabilny, a gwałtowne zmiany cen paliw zaczynają stanowić ryzyko nie tylko dla rentowności przewoźników, ale również dla ciągłości europejskich łańcuchów dostaw. Coraz częściej pojawiają się więc pytania o możliwość przedłużenia ulg paliwowych lub uruchomienia nowych mechanizmów osłonowych dla transportu.
Jednocześnie Komisja Europejska potwierdziła możliwość stosowania tymczasowej pomocy publicznej dla firm transportowych dotkniętych wysokimi kosztami diesla i zakłóceniami na rynku paliw. To pokazuje, że Europa zaczyna traktować sytuację na rynku diesla nie tylko jako problem cenowy, ale również jako kwestię bezpieczeństwa logistycznego i odporności gospodarki. Dla branży TSL kluczowym wyzwaniem pozostaje dziś nie sam poziom cen paliw, ale ich zmienność. Transport płaci za paliwo natychmiast, podczas gdy należności za wykonane przewozy wpływają często dopiero po 30 lub 60 dniach. W efekcie nawet chwilowe skoki cen diesla bardzo szybko przekładają się na presję płynnościową w sektorze.
Wpływ geopolityki na ceny
Tymczasem w mijającym tygodniu ceny paliw w Polsce zmieniły się w ubiegłym tygodniu. Benzyna Pb95 nieznacznie wzrosła o 6 groszy na litrze, podczas gdy diesel potaniał o 3 grosze na litrze. Równocześnie ropa Brendt nadal waha się w zależności od wydarzeń na Bliskim Wschodzie: w poniedziałek, 25 maja, kosztowała już 93,42 USD, a juz we wtorek 26 maja obserwowano korektę do 96–97 USD. Wzrosty widać po kolejnych amerykańskich atakach na cele w Iranie, podczas gdy przepływy przez cieśninę nadal pozostają ograniczone. Rynek wycenia dziś możliwy scenariusz polityczny, a nie realną równowagę między podażą a popytem. Firmy transportowe kupują diesel w konkretnym momencie, uwzględniając podatki, kursy walut, marże i regulacje, a nie kontrakty futures na ropę notowane w Londynie.
Dopóki przepływy przez Cieśninę Ormuz pozostają ograniczone, realna normalizacja podaży może potrwać tygodnie, a nawet miesiące. Jeśli porozumienie zostanie osiągnięte, presja na spadek cen paliw będzie rosła. Jeśli negocjacje utkną w martwym punkcie, Brent może wrócić powyżej 100 USD szybciej, niż ostatnie spadki przełożą się na ceny przy dystrybutorach. W obu scenariuszach problem pozostaje ten sam: za paliwo firmy muszą płacić szybciej niż otrzymają należności za wykonany przewóz towarów. Im wyższe i bardziej zmienne są ceny diesla, tym większa staje się ta luka. Stąd apel Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU), aby rzady europejskie rozważyły przedłużenie działań ochronnych do chwili rozwiązania konflikltu.
Źródło: Malcom Finance w Polsce









