Analiza LCA
Baner reklamowy Łukasiewicz - Poznański Instytut Technologiczny - Weryfikacja kodów i etykiet logistycznych. Sprawdź
Baner reklamowy - Za kulisami dostawy pewnej przesyłki... Pierwsze tak szczegółowe badanie procesu dostawy kurierskiej. Przeczytaj
Ślad węglowy

Jeden kontener, cztery kontrole: dlaczego polskie porty przegrywają z zachodnimi?

Foto: AdobeStock / PSPR

Kontener z zamrożonym towarem, który wpływa do polskiego portu, może podlegać kontroli nawet czterech służb. Każda ma własną awizację, własny obieg dokumentów i własny kalendarz, a uzgodnienie terminów odbywa się osobno, telefonicznie lub mailowo. W Hamburgu i Rotterdamie te same czynności są skoordynowane w jednym systemie.

Odprawa w porcie w Hamburgu rusza dziesięć dni przed przybyciem statku, w Polsce dopiero po rozładunku.

– mówi Maciej Kisiel, członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb wskazuje, że różnica nie wynika z prawa unijnego, lecz z organizacji jego stosowania. Ramy kontroli urzędowych są w całej Unii jednakowe – wyznacza je rozporządzenie 2017/625. To samo rozporządzenie pozostawia jednak państwom członkowskim swobodę w organizacji pracy własnych organów. I właśnie na tym poziomie powstaje różnica między Gdynią, Gdańskiem, Szczecinem a np. Hamburgiem.

Gdzie tak naprawdę powstaje opóźnienie

W Hamburgu spedytor rozpoczyna przygotowanie odprawy na około dziesięć dni przed zawinięciem statku do portu. Do platformy importowej przekazuje numer kontenera, numer konosamentu i sposób dalszego przewozu, a w odpowiedzi otrzymuje dane z deklaracji skróconej przewoźnika. Zgłoszenie celne składa przed przybyciem towaru.

Gdy terminal zgłosi rozładunek, platforma automatycznie przekazuje status i zgłoszenie zostaje potwierdzone bez udziału człowieka. Na tej samej platformie pojawia się informacja o statusie dokumentów weterynaryjnych i rezerwacja terminu kontroli.

– mówi Maciej Kisiel, członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

W zachodnich portach, np. w Rotterdamie portal inspekcyjny daje wszystkim stronom pełny obraz kontroli skanerowych i fizycznych, od zawiadomienia do zwolnienia. W Polsce ten sam proces zaczyna się od pliku PDF w skrzynce mailowej. Agencja celna wpisuje dane ręcznie: do deklaracji do czasowego składowania, do zgłoszenia celnego, do dokumentu weterynaryjnego w systemie unijnym i do awizacji w terminalu. Numer kontenera, masa, kod towaru i nadawca są przepisywane kilkukrotnie. Termin kontroli każdej ze służb uzgadnia się osobno.

Konsekwencje braku koordynacji służb kontrolnych

Kontrole prowadzone jedna po drugiej zamiast równolegle wydłużają postój kontenera, a każdy dzień postoju oznacza dodatkowy koszt dla importera. Kontener rozładowany w sobotę czeka w polskim porcie do poniedziałku, bo potwierdzenie zgłoszenia wymaga udziału człowieka. Procedury kontrolne w polskich portach trwają od kilku dni do kilku tygodni, podczas gdy w portach Europy Zachodniej od dwóch do pięciu dni.

To przekłada się na decyzje importerów: około jedna czwarta przesyłek branży trafia dziś do Polski przez porty zachodnie. Według wyliczeń Stowarzyszenia polski budżet traci przez to ponad 100 mln zł rocznie. By to zmienić wystarczy zainwestować ok 3 miliony rocznie. Zysk jest chyba oczywisty ?

Nie postulujemy mniejszej liczby kontroli. Każda z nich ma swoje uzasadnienie i nikt w branży tego nie kwestionuje. Postulujemy, żeby kontener był podstawiany raz, a nie kilka razy, i żeby służby uzgadniały terminy między sobą, a nie za pośrednictwem agenta celnego – mówi Maciej Kisiel. – Widzimy też, że służby kontrolne pracują dziś przy obsadzie, która nie nadążyła za wzrostem wolumenów w portach. Bez wzmocnienia kadrowego żadne usprawnienie proceduralne nie zadziała w pełni.

– dodaje członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb. Inspekcji trzeba dać zastrzyk gotówki i dodatkowych rąk do pracy.

Postulaty branży

W rekomendacjach przekazanych Grupie Roboczej do spraw przejść granicznych przy Ministerstwie Infrastruktury Stowarzyszenie wskazuje cztery kierunki:

  • wspólną awizację i jedno podstawienie kontenera dla wszystkich służb;
  • wspólny elektroniczny kalendarz kontroli;
  • udostępnianie danych z deklaracji przewoźnika uprawnionemu przedstawicielowi celnemu wraz z automatycznym potwierdzaniem zgłoszeń składanych przed przybyciem towaru;
  • wspólną platformę informatyczną, która będzie łączyć istniejące systemy zamiast tworzyć kolejny.

Kwestia ma bezpośrednie znaczenie dla budowanego w Porcie Gdańsk Zintegrowanego Punktu Kontroli Granicznej, w którym siedziby będą miały wszystkie służby kontrolne. Zakończenie pierwszego etapu inwestycji planowane jest na 2030 r.

Fizyczne umieszczenie służb pod jednym adresem przyniesie efekt tylko wtedy, gdy równolegle zostanie wdrożona jedna skoordynowana kontrola i wspólny obieg danych. Dlatego postulujemy, aby procedury jednej kontroli zostały wdrożone i przetestowane jeszcze przed oddaniem obiektu, tak, by od pierwszego dnia działał on w modelu docelowym.

– wyjaśnia Maciej Kisiel.

Dialog z administracją trwa: Ministerstwo Infrastruktury powołało Grupę Roboczą do spraw przejść granicznych, w której pracach uczestniczą przedstawiciele branży, portów, agencji celnych i służb kontrolnych. Przyczyny problemu zostały wspólnie opisane – brakuje natomiast decyzji, które przełożyłyby na krótszy czas odprawy.

 

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb