W czasie, kiedy przeczytacie państwo ten artykuł, do Sieci trafi więcej informacji, niż wydrukowano podczas jednej dekady XX w.!
Dlatego niezwykle ważne jest kto pierwszy dostarcza informację. Ważne, choć w dłuższej perspektywie – nie najważniejsze.
PR jako działanie marketingowe znajduje zastosowanie wyłącznie na rynkach konkurencyjnych. Dlatego w naszym kraju dziedzina ta rozwija się nader wolno. Jeszcze gorzej, gdy chodzi o rozróżnienie narzędzi i dopasowanie obszarów ich zastosowań. Nic dziwnego zatem, że specyficzna przestrzeń Internetu, służąca przecież z założenia komunikacji, zagospodarowana jest raczej ubogo. Cyberprzestrzeń stwarza możliwości niedostępne dla tradycyjnych "rzeczników prasowych", niesie także zagrożenia, które dziś lekceważone, w przyszłości mogą zaważyć na losach organizacji. Sieć jest jednocześnie narzędziem globalnym i zarazem najbardziej zindywidualizowanym. Znany powszechnie schemat – segmentacja, badanie preferencji, budowanie i badanie skuteczności przekazu, a następnie wdrożenie – nie funkcjonuje prawidłowo w świecie, gdzie informacja trafia do milionów ludzi w ułamku sekundy, po jednym kliknięciu. Co więcej informacja ta zapada w zbiorowej "pamięci", dla której nikt nie przewiduje opcji całkowitego kasowania…
Public – znaczy różnie
Sieć to nie tylko e-maile, to również strony WWW, IRC, portale, vortale – cała masa narzędzi, których odbiorcy docelowi nie są odbiorcami jedynymi. Szeroki i powszechny dostęp do zasobów sprawia, że ich użytkownicy to społeczność bardzo zróżnicowana pod względem wymagań oraz przyswajalności przekazu.
Artykuł pochodzi z czasopisma "e-Fakty" 4/2005.










