Ślad węglowy
Baner reklamowy - Za kulisami dostawy pewnej przesyłki... Pierwsze tak szczegółowe badanie procesu dostawy kurierskiej. Przeczytaj
Baner reklamowy Łukasiewicz - Poznański Instytut Technologiczny - Weryfikacja kodów i etykiet logistycznych. Sprawdź
Analiza LCA

Najdroższa automatyzacja to ta, której firma nie potrzebuje

Najdroższa automatyzacja to ta, której firma nie potrzebuje
Foto: Logifact

Automatyzacja magazynów przyspiesza, ale więcej technologii nie zawsze oznacza większą efektywność. Źle dobrana inwestycja może zamrozić kapitał na lata, zwiększyć złożoność operacji i utrwalić problemy, zamiast je rozwiązać. Dlatego przed zakupem robotów, automatyki czy kolejnego systemu warto zadać inne pytanie: czy firma rzeczywiście ich potrzebuje? Czasem najlepszą decyzją inwestycyjną jest… nie inwestować.

 

Rosnące koszty pracy, problemy z dostępnością pracowników i presja na szybkość realizacji zamówień sprawiają, że automatyzacja staje się naturalnym kierunkiem rozwoju logistyki. Łatwo jednak uznać, że nowoczesny magazyn powinien być możliwie najbardziej zautomatyzowany. Tymczasem z punktu widzenia przedsiębiorstwa nie liczy się liczba wdrożonych technologii, a efekt biznesowy.

Decyzja o automatyzacji nie powinna zaczynać się od pytania, jaką technologię można wdrożyć, ale od określenia, co rzeczywiście ogranicza pracę magazynu. Dopiero wtedy można zdecydować, czy potrzebna jest automatyka, system zarządzania magazynem czy reorganizacja procesów.

– komentuje Paweł Klimczewski, dyrektor ds. wdrożeń w Logifact-Systems, firmy inżyniersko-doradczej, która wspiera w projektowaniu i optymalizacji procesów logistycznych.

Najpierw audyt, później lista zakupów

Takie podejście jest podstawą usług doradczych w branży. Punktem wyjścia jest audyt logistyczny, obejmujący wizję lokalną magazynu i analizę jego rzeczywistego funkcjonowania. W efekcie otrzymujemy diagnozę problemów i rekomendacje usprawnień – gdzie lista technologii do kupienia i inwestycje wymagające dłuższej perspektywy są tylko jednym z możliwych scenariuszy.

Analizie podlegają m.in. procesy magazynowe, przepływy materiałów, zapasy i organizacja pracy, a także prognozowane zmiany skali działalności. Pozwala to ustalić, gdzie rzeczywiście powstają wąskie gardła i czy ich usunięcie wymaga inwestycji technologicznej.

Rolą doradcy nie powinno być uzasadnienie z góry założonej inwestycji. Najpierw trzeba zdiagnozować proces i policzyć, gdzie firma rzeczywiście traci czas, wydajność lub pieniądze. Czasami odpowiedzią będzie projekt automatyzacji z użyciem dedykowanego systemu WMS, a czasami zmiana organizacji pracy. Może się również okazać, że najlepszą rekomendacją jest pozostawienie procesu w obecnej, manualnej formie.

– mówi Paweł Klimczewski, dyrektor ds. wdrożeń w Logifact-Systems.

Automatyzacja nie naprawi złego procesu

Nieefektywne rozmieszczenie towarów, długie ścieżki kompletacji, brak standardów pracy czy nieuporządkowany przepływ informacji obniżają wydajność niezależnie od zastosowanej technologii. Ich automatyzacja może wręcz utrwalić istniejące błędy.

Dlatego czasem większy efekt niż zakup nowych urządzeń przyniesie zmiana układu stref, sposobu kompletacji, rozmieszczenia zapasu czy lepsze wykorzystanie posiadanego już systemu WMS.

O zasadności inwestycji nie decyduje też wyłącznie wielkość magazynu. Znaczenie mają struktura zamówień, rotacja produktów, sezonowość, liczba wyjątków operacyjnych i przewidywalność biznesu. Przy prostych i stabilnych procesach okres zwrotu z dużej inwestycji może być zbyt długi. Z kolei rozbudowane, mało elastyczne rozwiązanie wdrożone w firmie, która szybko zmienia skalę działalności czy model dystrybucji, może po kilku latach stać się ograniczeniem zamiast przewagą.

Podobnie nie warto bezrefleksyjnie kopiować rozwiązań konkurencji. Dwa przedsiębiorstwa z tej samej branży mogą mieć zupełnie inną strukturę zamówień czy plany rozwoju, a więc również inne potrzeby technologiczne.

Kiedy brak automatyzacji zaczyna kosztować?

Ostrożność nie oznacza jednak odkładania inwestycji w nieskończoność. Moment na automatyzację przychodzi wtedy, gdy dotychczasowy model zaczyna ograniczać biznes: magazyn zbliża się do granicy przepustowości, zwiększanie zatrudnienia nie daje proporcjonalnego wzrostu wydajności, brakuje pracowników lub przestrzeni, rośnie liczba błędów albo firma nie jest w stanie obsłużyć szczytów sprzedażowych.

Wówczas kosztem może stać się brak inwestycji mierzony utraconymi zamówieniami, rosnącymi kosztami jednostkowymi czy ograniczeniem możliwości dalszego wzrostu.

Dlatego decyzja o automatyzacji powinna być efektem analizy procesów, danych operacyjnych, planów rozwoju i rachunku ekonomicznego.

Miarą dojrzałości przedsiębiorstwa nie jest liczba robotów pracujących w magazynie ani sam stopień automatyzacji, tylko umiejętność dobrania technologii do rzeczywistych potrzeb biznesowych .

 podsumowuje Paweł Klimczewski.

Źródło: Logifact