Baner reklamowy - Za kulisami dostawy pewnej przesyłki... Pierwsze tak szczegółowe badanie procesu dostawy kurierskiej. Przeczytaj
Ślad węglowy
Baner reklamowy Łukasiewicz - Poznański Instytut Technologiczny - Weryfikacja kodów i etykiet logistycznych. Sprawdź
Analiza LCA

Diesel staje się strategicznym zasobem. Państwa zaczynają chronić własne zasoby

Diesel staje się strategicznym zasobem. Państwa zaczynają chronić własne zasoby
Foto: Depositphotos

Chiny w październiku 2026 r. wstrzymują eksport produktów naftowych, w tym oleju napędowego, benzyny i paliwa lotniczego, a administracja USA rozważa podobny krok. Europejskie rafinerie nie są w stanie samodzielnie zaspokoić potrzeb tego rynku. Diesel staje się strategicznym zasobem, którym najwięksi producenci przestają się dzielić ze światem. Mimo wzrostu cen paliwa w Polsce nadal są tańsze niż średnio w krajach UE. Różnica jednak kurczy się z każdym tygodniem, a może zniknąć już wkrótce, ponieważ część unijnych krajów decyduje się na interwencje gospodarcze na rynku paliw od października. Co na to Polska?

 

Ceny paliw w Polsce utrzymują się na wysokim poziomie. Średnia cena benzyny bezołowiowej 95 wynosi obecnie około 8,00 zł za litr, a oleju napędowego około 9,00 zł za litr. W ciągu ostatniego tygodnia benzyna podrożała o około 10 groszy na litrze, a diesel o około 16 groszy.

Mimo tych wzrostów Polska nadal pozostaje jednym z tańszych rynków paliwowych w Unii Europejskiej. Według najnowszych danych Weekly Oil Bulletin benzyna 95 kosztuje w Polsce średnio 1,85 euro za litr, wobec 2,10 euro średnio w UE. Jest więc o około 12 proc. tańsza od średniej unijnej, a niższe ceny notowane są tylko w siedmiu państwach UE. W przypadku diesla przewaga cenowa Polski jest mniejsza. Litr oleju napędowego kosztuje w Polsce średnio 2,06 euro, wobec 2,24 euro w UE, czyli o około 8 proc. mniej. Jednocześnie w ośmiu państwach UE diesel jest tańszy niż w Polsce – m.in. na Słowacji, Węgrzech, w Hiszpanii i Bułgarii.

Jednocześnie od 1 października część państw UE zaczyna ingerować w ceny paliw poprzez obniżki podatków lub regulowanie marż. Dla przewoźników międzynarodowych oznacza to, że mapa najbardziej opłacalnych miejsc do tankowania może w najbliższych tygodniach wyraźnie się zmieniać. Czeski rząd ponownie wprowadził kontrolę marż sprzedawców paliw i zatwierdził czasowe obniżenie opodatkowania oleju napędowego w październiku. Przygotowuje również nadzwyczajny podatek dla sektora rafineryjnego, którego wysokość ma być uzależniona od wzrostu marż rafineryjnych brutto w porównaniu z 2025 rokiem. Słowacja wybrała inne rozwiązanie. 23 września rząd zatwierdził limit marży brutto stacji paliw na poziomie 10 eurocentów za litr. Jak dotąd nie zdecydował się na obniżenie akcyzy na paliwa. Część działań ma natomiast ograniczać popyt: ceny biletów kolejowych w drugiej klasie mają zostać obniżone o połowę na 30 dni, a rozważane są również kolejne rozwiązania dotyczące transportu autobusowego i komunikacji miejskiej. Niemcy zdecydowały się na bezpośrednią obniżkę podatków. Bundestag zatwierdził czasowe zmniejszenie obciążeń podatkowych benzyny i oleju napędowego o 17 eurocentów na litr. Rozwiązanie obowiązuje od 1 października do końca grudnia.

Bezpieczeństwo energetyczne wkracza w nową erę

W ostatnich dniach sytuacja na rynku ropy nieco się uspokoiła. Brent spadł poniżej 100 dolarów za baryłkę, a następnie powrócił w okolice tego poziomu, przede wszystkim dzięki rosnącemu eksportowi z Bliskiego Wschodu. Po ataku z 11 września Arabia Saudyjska wznowiła działanie rurociągu East-West (Petroline) i załadunek w porcie Yanbu. Według Kpler rurociąg transportuje obecnie około 2,65 mln baryłek dziennie, z możliwością wzrostu do 3–4 mln, wobec wcześniejszych 5,5 mln.

We wrześniu eksport z Bliskiego Wschodu przekroczył 16 mln baryłek dziennie – najwięcej od początku konfliktu w lutym, choć nadal o 3,2 mln mniej niż przed wojną. Odbudowuje się też ruch przez Ormuz. Mimo większej podaży Brent pozostaje w okolicach 100 dolarów, m.in. ze względu na wykorzystanie droższych alternatywnych tras transportowych. Rynek nadal pozostaje podatny na kolejne zakłócenia.

Bezpieczeństwo dostaw i strategiczne zapasy

Rynek europejski zaczyna być zagrożony niedostatecznymi dostawami produktów rafineryjnych, a presja, która już od kilku miesięcy była duża, jeszcze wzrosła. Chińskie rafinerie wstrzymały w październiku eksport produktów naftowych, w tym oleju napędowego, benzyny i paliwa lotniczego. Decyzja ta może dodatkowo ograniczyć podaż średnich destylatów na światowym rynku w momencie, gdy dostępność diesla już pozostaje pod presją.

Dodatkowym źródłem niepewności są Stany Zjednoczone. Wysokie ceny diesla stały się tam również kwestią polityczną, a Waszyngton rozważa rozwiązania mające zwiększyć podaż paliwa na rynku krajowym. Z perspektywy Europy kluczowe pytanie brzmi, czy ewentualne działania wpłyną na amerykański eksport. Rafinerie w USA pomagają bowiem zastępować część dostaw utraconych z Rosji i Bliskiego Wschodu, dlatego ograniczenie amerykańskiego eksportu mogłoby mieć dla Europy szczególne znaczenie.

Coraz większą rolę odgrywają w tej sytuacji strategiczne zapasy. Międzynarodowa Agencja Energetyczna pozostawia otwartą możliwość dalszej interwencji, a jej dyrektor wykonawczy Fatih Birol zapowiedział, że państwa członkowskie są gotowe rozważyć kolejne uwolnienie ropy z rezerw, jeśli sytuacja rynkowa będzie tego wymagała. Stany Zjednoczone zapowiedziały już uwolnienie kolejnych maksymalnie 40 mln baryłek ropy ze Strategicznej Rezerwy Ropy Naftowej (SPR), kończąc tym samym realizację amerykańskiego udziału w skoordynowanej odpowiedzi MAE ogłoszonej wcześniej w tym roku.

Waszyngton naciska również na Francję i Niemcy, aby uwolniły część strategicznych zapasów oleju napędowego. Oba kraje posiadają łącznie około 35 proc. awaryjnych rezerw diesla w UE. Jak dotąd nie zapadła jednak decyzja o ich dodatkowym uruchomieniu. Na poziomie UE trwają rozmowy z MAE, a jednym z argumentów przeciwko szybkiemu sięganiu po zapasy jest konieczność zachowania ich na wypadek dalszego pogorszenia sytuacji podażowej.

Sytuację na rynku ropy poprawiło wznowienie działania Petroline oraz zwiększenie eksportu z państw Zatoki Perskiej. Więcej surowca dociera do odbiorców, jednak sama dostępność ropy nie rozwiązuje problemu europejskiego transportu. Ropa musi jeszcze zostać przerobiona na paliwo, którego faktycznie używają ciężarówki, a właśnie dostępność produktów rafineryjnych pozostaje jednym z najsłabszych punktów systemu.

Dlatego bezpieczeństwo energetyczne w coraz mniejszym stopniu zależy wyłącznie od ceny i dostępności ropy Brent. Znaczenia nabierają moce rafineryjne, strategiczne zapasy paliw, wolne moce przesyłowe rurociągów, alternatywne porty, dostępność tankowców oraz możliwość szybkiego przekierowania dostaw z jednej trasy na inną.

Rewolucja na rynku energii i paliw

Wydarzenia ostatnich miesięcy wskazują na szerszą zmianę zachodzącą na światowych rynkach energii. Przez dziesięciolecia najważniejszymi kryteriami były przede wszystkim cena i efektywność: energię kupowano tam, gdzie była najtańsza, i transportowano najbardziej ekonomiczną trasą.

Europa doświadczyła podobnej zmiany po 2022 roku na rynku gazu ziemnego. Zależność od rosyjskich gazociągów została zastąpiona bardziej zdywersyfikowaną strukturą dostaw, w której znacznie większą rolę odgrywa LNG. Rynek ropy przechodzi obecnie podobny test. Ograniczenia w Cieśninie Ormuz zwiększyły znaczenie saudyjskiego rurociągu Petroline, jednak wrześniowy atak pokazał, że alternatywna trasa nie musi automatycznie oznaczać trasy bezpiecznej.

Ormuz jest więc tylko jednym z elementów całej układanki. Znaczenie ma również bezpieczeństwo Morza Czerwonego i cieśniny Bab al-Mandab, funkcjonowanie portów i rurociągów oraz dostępność tankowców. Dysponowanie wystarczającą ilością ropy to jedno. Możliwość niezawodnego dostarczenia jej do odbiorców to zupełnie inna kwestia.

Diesel pozostaje większym problemem dla transportu

Dla europejskich przewoźników drogowych sytuacja na rynku oleju napędowego ma większe znaczenie niż sama cena ropy. Notowania europejskiego diesla wzrosły w ubiegłym tygodniu nawet do 1535 dol. za tonę. Do wtorku spadły do około 1379 dol., jednak nadal pozostają ponad dwukrotnie wyższe niż na początku roku.

Dla polskich przewoźników międzynarodowych działania te są czymś więcej niż tylko elementem krajowej polityki państw sąsiednich. Mogą bowiem zmieniać względne koszty tankowania na trasach międzynarodowych. Różnice między cenami oleju napędowego w Polsce, Niemczech, Czechach i na Słowacji będą w coraz większym stopniu wynikały nie tylko z cen ropy, kursów walut i marż rafineryjnych, lecz również z decyzji podatkowych i regulacyjnych podejmowanych przez poszczególne rządy. W efekcie wybór miejsca tankowania może stać się znacznie ważniejszy niż jeszcze kilka miesięcy temu.

 

Źródło: Malcom Finance w Polsce.