Analiza LCA
Ślad węglowy
Baner reklamowy Łukasiewicz - Poznański Instytut Technologiczny - Weryfikacja kodów i etykiet logistycznych. Sprawdź
Baner reklamowy - Za kulisami dostawy pewnej przesyłki... Pierwsze tak szczegółowe badanie procesu dostawy kurierskiej. Przeczytaj

Objazd za miliardy dolarów: nowe szlaki ropy mogą utrzymać wysokie ceny diesla

Objazd za miliardy dolarów: nowe szlaki ropy mogą utrzymać wysokie ceny diesla

 

Choć ropa Brent od końca lipca 2026 r. potaniała o około 12 proc., kierowcy i przewoźnicy nie powinni oczekiwać równie szybkiego spadku cen diesla – wskazują analitycy Malcom Finance w swoim komentarzu dotyczącym cen ropy w mijającym tygodniu. O notowaniach surowca coraz częściej decydują wydarzenia geopolityczne i oczekiwania dotyczące rozwoju konfliktu na Bliskim Wschodzie, a nie trwała poprawa sytuacji na rynku paliw. Jednocześnie przebudowa światowych szlaków transportu ropy oraz utrzymujące się zakłócenia logistyczne sprawiają, że nawet decyzja OPEC+ o zwiększeniu wydobycia może nie wystarczyć do uspokojenia rynku. Coraz większym problemem stają się również ograniczone moce przerobowe rafinerii, przez co o cenach diesla w coraz większym stopniu decyduje dostępność gotowego paliwa, a nie sama cena ropy. Choć Polska nadal należy do krajów z relatywnie niskimi cenami paliw w Unii Europejskiej, jej przewaga cenowa nad unijną średnią systematycznie maleje.

 

Mimo ostatnich podwyżek Polska nadal pozostaje w gronie krajów z relatywnie niskimi cenami paliw w Unii Europejskiej. Według najnowszych danych Komisji Europejskiej średnia cena litra benzyny Pb95 w Polsce wynosi 1,76 euro, wobec unijnej średniej 1,85 euro, natomiast oleju napędowego 1,88 euro przy średniej dla UE na poziomie 1,96 euro za litr. Oznacza to, że paliwa w Polsce są odpowiednio o około 5 proc. (benzyna) i 4 proc. (diesel) tańsze od średniej unijnej. Przewaga ta jednak na przestrzeni ostatnich tygodni systematycznie się zmniejsza.

W ubiegłym tygodniu ceny paliw w Polsce wyraźnie wzrosły. Cena benzyny Pb95 zwiększyła się o 23 grosze za litr, natomiast oleju napędowego o 33 grosze za litr. Choć ropa Brent od końca lipca potaniała o około 12 proc., nie oznacza to automatycznie szybkiego spadku cen diesla. Brent na poziomie około 85 USD za baryłkę zmniejsza presję kosztową dla przewoźników, jednak cały spadek cen ropy nie może zostać automatycznie przeniesiony na ceny paliw. Dopóki najważniejsze szlaki eksportowe pozostają ograniczone, a marże rafineryjne utrzymują się na rekordowych poziomach, ceny oleju napędowego będą prawdopodobnie spadać znacznie wolniej. Rynek ograniczył premię za ryzyko geopolityczne, jednak fizyczne ograniczenia podaży nadal pozostają aktualne.

Rekordowe marże rafineryjne nadal utrzymują wysokie ceny diesla

Od końca lipca notowania ropy Brent pozostają wyjątkowo zmienne. W ciągu kilkunastu dni cena spadła z niemal 97 do około 85 USD za baryłkę, choć po drodze notowania kilkukrotnie gwałtownie odbijały. Rynek reagował przede wszystkim na informacje z Bliskiego Wschodu: sygnały o możliwej deeskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i Iranem prowadziły do silnych spadków cen, natomiast doniesienia o kolejnych atakach i napięciach szybko odwracały ten trend. Pokazuje to, że obecnie o wycenie ropy w znacznie większym stopniu niż dane o podaży czy popycie decydują wydarzenia geopolityczne.

Na pierwszy rzut oka poniedziałkowy spadek notowań Brent o blisko 7 proc. wyglądał jeszcze bardziej spektakularnie, jednak częściowo wynikał on z technicznej zmiany kontraktu terminowego, na podstawie którego wyznaczana jest bieżąca cena ropy. Po uwzględnieniu tego efektu rzeczywisty spadek wyniósł około 4,7 proc. w ciągu jednego dnia. To nadal bardzo silny ruch, pokazujący, że inwestorzy szybko ograniczyli wcześniejszą wycenę ryzyka zakłóceń dostaw ropy i uznali prawdopodobieństwo dalszej eskalacji konfliktu za mniejsze niż jeszcze kilka dni wcześniej.Rynek dwukrotnie postawił na deeskalację

Rynek dwukrotnie postawił na deeskalację

Rynek w ostatnich dniach dwukrotnie wyceniał możliwość deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pierwsza fala spadków pojawiła się po zawieszeniu wzajemnych ataków przez Stany Zjednoczone i Iran. Inwestorzy uznali, że rośnie szansa na rozwiązanie dyplomatyczne, a tym samym maleje ryzyko zakłóceń dostaw ropy z regionu Zatoki Perskiej. Ceny Brent spadły, mimo że żegluga przez Cieśninę Ormuz nadal pozostawała ograniczona, a konflikt formalnie nie został zakończony. Rynek zaczął więc wyceniać przede wszystkim oczekiwania dotyczące przyszłego rozwoju sytuacji, a nie jej bieżący stan.

Optymizm okazał się jednak krótkotrwały. Kolejne doniesienia o działaniach zbrojnych oraz zapowiedzi dalszych uderzeń szybko przywróciły obawy o bezpieczeństwo dostaw, powodując gwałtowne odbicie cen ropy. Dodatkowym impulsem był spadek amerykańskich zapasów ropy do najniższego poziomu od 2018 roku, co wzmocniło przekonanie, że rynek pozostaje wrażliwy na wszelkie zakłócenia podaży.

Na początku tego tygodnia ceny ponownie zaczęły spadać po deklaracjach Donalda Trumpa o kontynuacji rozmów z Iranem. Choć Teheran zaprzeczył prowadzeniu bezpośrednich negocjacji, sam sygnał możliwej deeskalacji wystarczył, aby ponownie obniżyć notowania. Dzisiejszy poziom około 85 USD za baryłkę pokazuje jednak, że inwestorzy nie są przekonani, czy konflikt rzeczywiście zmierza do rozwiązania, czy mamy do czynienia jedynie z kolejną krótką przerwą w działaniach zbrojnych.

Dla przewoźników oznacza to, że ceny ropy reagują obecnie przede wszystkim na oczekiwania dotyczące rozwoju sytuacji geopolitycznej, a nie na trwałą poprawę warunków rynkowych. Spadek notowań Brent zmniejsza presję kosztową, ale sam w sobie nie oznacza jeszcze powrotu do stabilności na rynku paliw.

Alternatywne trasy są dłuższe i znacznie droższe

Nawet tam, gdzie ropa jest dostępna, jej transport staje się coraz trudniejszy i droższy. Ograniczenia żeglugi w rejonie Cieśniny Ormuz zmusiły Arabię Saudyjską do większego wykorzystania ropociągu Petroline prowadzącego do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Również ta alternatywna trasa znalazła się jednak pod presją po groźbach rebeliantów Huti, co skłoniło część saudyjskich supertankowców do zmiany kursu i opływania Afryki.

Takie objazdy oznaczają nie tylko dłuższy czas dostaw, ale również wyraźnie wyższe koszty transportu. Podróż tankowca może wydłużyć się z niespełna trzech tygodni do blisko siedmiu, a koszty samego paliwa dla statku wzrosnąć ponad dwukrotnie. Dodatkowo przewoźnicy muszą uwzględniać opłaty za tranzyt przez Kanał Sueski oraz ograniczenia techniczne – największe tankowce nie mogą przepływać przez kanał z pełnym ładunkiem, dlatego część ropy musi być transportowana egipskim rurociągiem SUMED.

Alternatywne szlaki transportu istnieją, ale mają ograniczoną przepustowość, są znacznie droższe i angażują statki na dłużej. W efekcie nawet przy wystarczającej produkcji ropy dostawy do odbiorców mogą być wolniejsze i bardziej kosztowne, co utrzymuje presję na ceny paliw.

OPEC+ podnosi limity wydobycia, ale fizyczna podaż pozostaje ograniczona

Intuicyjnie myśląc sytuację powinny poprawić decyzje OPEC+. Siedem państw kartelu:Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algieria i Oman, uzgodniło zwiększenie limitów wydobycia od września o kolejne 188 tys. baryłek dziennie, kontynuując stopniowe odchodzenie od dobrowolnych ograniczeń produkcji wprowadzonych w 2023 roku.

Większe wydobycie nie oznacza jednak automatycznie większej ilości ropy na rynku. O tym, czy surowiec trafi do odbiorców, zadecyduje nie tylko skala produkcji, ale również możliwość jego bezpiecznego transportu. Zakłócenia eksportu w rejonie Zatoki Perskiej, a także w Rosji i Kazachstanie sprawiły, że wcześniejsze zwiększenia limitów nie przełożyły się w pełni na wzrost rzeczywistych dostaw. W efekcie rynek nadal pozostaje bardziej wrażliwy na problemy logistyczne niż na same decyzje o zwiększeniu wydobycia.

Awarie rafinerii utrzymują wysokie ceny diesla

Dla przewoźników znacznie ważniejsze od samej ceny ropy jest dziś to, co dzieje się na rynku gotowych paliw. Europejskie marże rafineryjne na produkcji niskosiarkowego oleju napędowego osiągnęły rekordowy poziom 74,66 USD za baryłkę, co pokazuje, że największym problemem przestała być dostępność ropy, a stała się zdolność rafinerii do przetworzenia jej na olej napędowy. Innymi słowy, ropy na rynku przybywa szybciej niż gotowego diesla.

Na tę sytuację nakładają się kolejne zakłócenia w pracy rafinerii. Po ataku rebeliantów Huti Arabia Saudyjska wyłączyła z eksploatacji rafinerię Jizan, a część produkcji została również wstrzymana w kuwejckiej rafinerii Al-Zour. Jednocześnie ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie ograniczają możliwości eksportu benzyny i oleju napędowego z Rosji. W efekcie na światowy rynek trafia mniej gotowych paliw, mimo że sama podaż ropy pozostaje relatywnie stabilna.

To właśnie dlatego ceny oleju napędowego nie podążają obecnie za notowaniami ropy Brent. Cena surowca może gwałtownie spaść pod wpływem informacji o możliwej deeskalacji konfliktu, jednak odbudowa produkcji paliw wymaga znacznie więcej czasu. Uszkodzonych rafinerii nie da się uruchomić z dnia na dzień, a brakujących dostaw diesla nie można szybko zastąpić.

Z tego powodu nawet presja polityczna na obniżkę cen paliw, o której mówił Donald Trump po publikacji bardzo dobrych wyników finansowych ExxonMobil i Chevron, ma dziś ograniczone znaczenie. O cenach diesla w większym stopniu niż oczekiwania polityków decydują obecnie dostępność mocy rafineryjnych oraz sprawność światowego systemu dostaw paliw.

Europejskie instytucje widzą ten sam problem

Wnioski te znajdują potwierdzenie również w najnowszej analizie opublikowanej przez Europejski Bank Centralny. Jej autorzy wskazują, że za ostatni wzrost cen paliw w strefie euro odpowiadają przede wszystkim rekordowo wysokie marże rafineryjne, a nie sama cena ropy. Zwracają również uwagę, że zakłócenia pracy rafinerii oraz ograniczenia eksportu paliw z Bliskiego Wschodu i Rosji utrzymują napiętą sytuację na rynku oleju napędowego, mimo spadku notowań Brent. Oznacza to, że nawet jeśli presja na ceny surowca będzie słabnąć, kierowcy i przewoźnicy mogą jeszcze przez pewien czas nie odczuć tego w cenach paliw na stacjach.

 

Źródło: Malcom Finance