W wyniku ogłoszonego w styczniu 2009 r. porozumienia partnerzy powołali spółkę Vesterhavet-DSV Holding A/S, która stała się właścicielem 55,96 proc. akcji DFDS. Grupa DSV opłacała transakcję własnymi akcjami – Vesterhavet A/S i kontrolująca tę spółkę fundacja JL-Fondet otrzymać miały 5,51% nominalnego kapitału akcyjnego DSV. Zmiany w strukturze właścicielskiej DFDS nie wiązały się z planami włączenia armatora do innego podmiotu, podlegały jednak procedurze zatwierdzenia przez unijne instytucje ochrony konkurencji.
Neelie Kroes, komisarz ds. konkurencji, w zeszłym tygodniu poinformowała o swoich obawach dotyczących wpływu transakcji na dostęp spedytorów morskich do przewozów typu ro-ro, w których specjalizuje się DFDS. Komisja Europejska wszczęła zatem drugą fazę procedury wyjaśniającej. DSV i Vesterhavet, które w trakcie pierwszej fazy postępowania dostarczyły już propozycji rozwiązań chroniących przed ewentualnymi zagrożeniami konkurencji, podjęły decyzję o wycofaniu wniosku. Wejście postępowania w drugą fazę oznaczałoby bowiem około czteromiesięczną zwłokę w domknięciu transakcji. Rada Nadzorcza DSV anulowała także wcześniejszą decyzję o podwyższeniu kapitału na potrzeby zakupu akcji DFDS.
– Wsparcie ze strony DSV wydawało się naturalną konsekwencją naszej współpracy z DFDS – komentuje Piotr Krawiecki, dyrektor zarządzający DSV Road. Jego zdaniem rezygnacja z transakcji nic zatem nie zmienia. – Wciąż pozostajemy jednym z głównych klientów tego armatora, zwłaszcza na rynkach skandynawskich. Business as usual.










