
Kraków i Żylinę dzieli zaledwie 175 kilometrów, a w linii prostej – 128 km. Jadąc zgodnie z przepisami, samochodem można pokonać tę odległość w niecałe trzy godziny. Jednak niezmotoryzowani mają poważny kłopot – pociąg pokonuje ten niewielki dystans aż w sześć godzin, a połączenia autobusowe między Żyliną a Polską nie istnieją.
Co ważne, Żylina jest też jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych i punktów przesiadkowych na Słowacji. Gdy już się tu dostaniemy, łatwo dojedziemy stąd do Bratysławy, Pragi, Koszyc, Bańskiej Bystrzycy, Wiednia, Budapesztu… i do wielu innych miast, z wyjątkiem pobliskiej Polski.
Co sprawia, że dojazd pociągiem z Krakowa do niedalekiej Żyliny (a więc również do Bratysławy i Wiednia) jest taki skomplikowany? Wynika to przede wszystkim ze złego stanu technicznego linii kolejowych, łączących Żylinę z Polską. Co prawda, trasa Żylina – Czadca – Skalite – Zwardoń – Żywiec – Bielsko-Biała – Katowice została wpisana do unijnej sieci TEN-T i przewidziana do modernizacji, jednak wciąż nie ma pewności, czy inwestycja zostanie zrealizowana. Problem w tym, że zarówno dla Warszawy, jak i dla Bratysławy trasa ta nie ma priorytetowego znaczenia i zawsze może znaleźć się powód, by przesunąć inwestycję na nie wyznaczony termin.
Jednak nawet modernizacja wspomnianej trasy nie załatwi całości problemu. Przybliży ona co prawda Słowację mieszkańcom Śląska i Warszawy, ale mieszkańcom Krakowa – już nie. Autorzy polskiej polityki transportowej uznali bowiem, że krakowianie powinni jeździć do Żyliny i Bratysławy… okrężną drogą przez Katowice lub, co ciekawsze, przez Czechy. Tymczasem sam przejazd pociągiem z Krakowa do Katowic zajmuje aż półtorej godziny, nie przybliżając się zbytnio ku celowi, gdyż zamiast jechać na południe, kierujemy się na zachód, a na niektórych odcinkach wręcz na północ.
Aby podróż pociągiem między Krakowem a Bratysławą (przez Żylinę) miała sens i była konkurencyjna czasowo wobec jazdy samochodem, musi się odbywać w miarę bezpośrednią trasą, a nie okrężną. Na dzień dzisiejszy istnieją trzy warianty tej trasy. Najkrótszy – to przejazd trasą: Kraków – Sucha Beskidzka – Żywiec – Żylina, nieco dłuższy: Kraków – Kalwaria Zebrzydowska – Wadowice – Bielsko-Biała – Żywiec – Żylina. Najdłuższy, ale możliwy do przyjęcia wariant wiedzie przez Kraków – Skawinę – Oświęcim – Bielsko-Białą i dalej tym samym odcinkiem. Co ważne, każdy z nich znajduje się w kiepskim stanie technicznym, jest jednotorowy, z kilkoma miejscami, gdzie pociąg musi zmienić bieg – i uznawany za połączenie lokalne, a nie międzynarodowe.
W jaki sposób zmienić tę sytuację? Rozsądnym rozwiązaniem wydaje się postulat stworzenia na bazie istniejących linii bezpośredniego połączenia magistralowego między Krakowem a Bielsko-Białą (bezpośredniego – a więc przez Skawinę, a nie Górny Śląsk). Przejazd między Krakowem a Bielskiem, bądź co bądź dużymi miastami i węzłami kolejowymi, nie powinien trwać dłużej, niż dwie godziny. Bielsko-Biała już sama w sobie jest dużym i ważnym miastem, zasługującym na wygodne połączenie kolejowe z Krakowem (a za jego pośrednictwem – z Podkarpaciem, Lubelszczyzną, Ukrainą). Z drugiej strony, Bielsko nie jest celem samym w sobie, ale węzłową stacją kolejową, otwierającą Małopolsce, Podkarpaciu i Ukrainie szlak do Żyliny, Bratysławy i Wiednia z jednej strony, a do Ostrawy, Pragi i całych Czech – z drugiej.
Podsumowując, problemy z komunikacją kolejową między Polską a Bratysławą rozwiązałyby dwie inwestycje:
1. Modernizacja trasy Żylina – Zwardoń – Bielsko-Biała – Katowice. Jest w planach, jednak należy doprowadzić do tego, by te plany zostały zrealizowane.
2. Uznanie bezpośredniej linii kolejowej Kraków – Bielsko-Biała o długości 100 km (przez Skawinę, Wadowice) za trasę o kategorii magistralnej wraz z jej gruntowną modernizacją. Pociąg pośpieszny powinien pokonywać ten stukilometrowy odcinek w czasie nie dłuższym, niż dwie godziny (optymalnie – w półtorej godziny).
Druga z wymienionych inwestycji znacząco przyczyniłaby się do wzrostu kontaktów między Południowo-Wschodnią Polską i Ukrainą z jednej strony, a Czechami, Zachodnią Słowacją (Żylina, Poważe, Bratysława) i Austrią – z drugiej. Z tego względu, modernizacja tego stukilometrowego odcinka podniosłaby tranzytowe znaczenie naszego kraju jako łącznika między Ukrainą, a naszymi południowymi sąsiadami.
Po zrealizowaniu tych inwestycji, odległość z Krakowa do Żyliny będzie można pokonać pociągiem nie w sześć, a maksymalnie w trzy i pół godziny. Przejazd z Krakowa do Bratysławy (miasta, które można uznać za bramę do Austrii, Włoch i Zachodnich Bałkanów) uległby skróceniu do 5 – 6 godzin, co byłoby całkiem przyzwoitym i zadowalającym wynikiem.
Niedostatki infrastruktury – to tylko jeden z problemów w komunikacji między Żyliną a Krakowem. O pozostałych czytajcie w osobnych artykułach na www.porteuropa.eu

Artykuł powstał w ramach kampanii społecznej „Ponad Granice”, której celem jest zwrócenie uwagi na problem niedostatecznej ilości połączeń komunikacyjnych między Polską a Słowacją. Więcej na ten temat na www.porteuropa.eu










