Logo
Wydrukuj tę stronę

Ostatnia mila transportu pracowniczego w Polsce

Polska od lat pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych miejsc do lokowania inwestycji przemysłowych i logistycznych w Europie. Powstają nowe fabryki, centra dystrybucyjne i zakłady pracujące w trybie 24/7. O tym, czy będą działać stabilnie, decyduje nie tylko infrastruktura drogowa i kolejowa czy dostęp do rynków zbytu. Coraz częściej kluczowy okazuje się znacznie bardziej przyziemny element – realna możliwość dojazdu pracowników do pracy. Bez sprawnie zorganizowanego transportu pracowniczego nawet najlepiej zaprojektowany zakład może mieć problem z utrzymaniem ciągłości produkcji i dotrzymaniem kontraktów.

Firmy przygotowujące nowe inwestycje zwykle szczegółowo analizują potencjał drogowy, kolejowy czy lotniczy regionu. Jak zwraca uwagę ekspert TIAS Career Paweł Czastor, znacznie rzadziej na tym etapie uwzględnia się aspekt „logistyki ludzi”, choć jego znaczenie w warunkach bardzo niskiego bezrobocia jest kluczowe.

W wielu projektach problem nie polega na tym, że inwestorzy nie widzą znaczenia transportu pracowników, ale na tym, że kwestia „ostatniej mili” pojawia się zbyt późno. O lokalizacji zakładów często decydują zespoły odpowiedzialne za logistykę towarów, podczas gdy za zatrudnienie, grafikowanie i organizację pracy odpowiadają zupełnie inne, często powoływane dopiero po podjęciu decyzji inwestycyjnej. Tymczasem sprawny dowóz pracowników to złożona operacja, która wymaga współpracy HR, produkcji i profesjonalnego operatora transportowego, zdolnego działać w trybie 24/7, z rezerwą pojazdów i procedurami reagowania. Ci, którzy myślą o tym na etapie planowania, eliminują jedno z największych ryzyk dla stabilności produkcji.
– podkreśla Paweł Czastor, Wiceprezes TIAS Career.

Brak obsady na liniach produkcyjnych oznacza nie tylko problemy kadrowe, lecz także ryzyka przestojów, utraty kontraktów, a niekiedy nawet kar umownych liczonych w setkach tysięcy euro za godzinę. W skrajnych przypadkach konsekwencją może być nawet przeniesienie części produkcji do innego zakładu w ramach tego samego koncernu.

W wielu lokalizacjach komunikacja publiczna nie rozwiązuje problemu. Nie dociera w ogóle lub nie funkcjonuje w godzinach zmianowych. Wystarczy spóźnienie na jeden poranny kurs, by pracownik bez samochodu nie miał fizycznej możliwości dotarcia do pracy. Dlaczego ma to znaczenie? “Monitor Rynku Pracy” wskazuje, że co piąta osoba nie podjęłaby pracy w firmie, która nie oferuje żadnych udogodnień związanych z dojazdem, a dla aż 39% możliwość skorzystania ze zorganizowanego transportu byłaby istotnym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność danego pracodawcy. Elastyczny, dopasowany do grafików system przewozów może więc zauważalnie wpływać na zmniejszenie rotacji i większą stabilność działania zakładów.

Dojazd pracownika na czas jest kluczowy

Choć wyzwaniem wielu firm pozostaje przede wszystkim zapewnienie samej możliwości dojazdu, coraz większe znaczenie zyskuje także jakość podróży. Badania przeprowadzone przez Minds & Roses dla Bolt Business wskazują, że koszty transportu stają się dla pracowników realnym obciążeniem finansowym, a oczekiwanie wsparcia od pracodawcy szybko rośnie. Ponad połowa Polaków dojeżdża do pracy samochodem, spędzając w nim przynajmniej pół godziny dziennie, a przeciętny miesięczny koszt dojazdów szacowany jest na około 137 zł. Jednocześnie niemal 40% zatrudnionych chciałoby otrzymywać benefity związane z mobilnością, podczas gdy oferuje je dziś zaledwie niespełna jedna na dziesięć firm. Znaczenie dojazdu potwierdzają również badania pracownicze. Ponad połowa zatrudnionych deklaruje gotowość do zmiany pracy w sytuacji pogorszenia warunków dojazdu, a dłuższy i bardziej stresujący czas podróży wiąże się ze wzrostem absencji oraz spadkiem satysfakcji z wykonywanych obowiązków.

W efekcie transport pracowniczy coraz częściej przestaje być postrzegany jako benefit HR, a staje się procesem o realnym znaczeniu operacyjnym i finansowym. Działający 24/7, przewidywalny i dostosowany do rytmu produkcji system umożliwia firmom planowanie zmian w sposób biznesowo optymalny, a nie wyłącznie w oparciu o ograniczenia komunikacyjne. To dziś złożona logistyka ludzi, wymagająca nie tylko floty, ale również planowania tras na podstawie danych HR, zabezpieczenia floty rezerwowej i stałej koordynacji operacyjnej. Dlatego coraz więcej firm traktuje system dojazdów jako element infrastruktury krytycznej, wymagający profesjonalnego partnera, dbającego o odpowiednią organizację i oferującego rozwiązania działające w trybie 24/7.

Znaczenie tego aspektu najlepiej widać na przykładzie Dolnego Śląska – regionu uznawanego za jeden z kluczowych hubów produkcyjno-logistycznych w Europie. Choć dysponuje on jedną z najlepiej rozwiniętych sieci drogowych i kolejowych w Polsce oraz zapleczem logistycznym obsługującym znaczną część rynku magazynowego Europy Środkowo-Wschodniej, to nawet tutaj wyzwaniem pozostaje „ostatnia mila”, czyli realna możliwość dotarcia pracowników do miejsca pracy. W szczególności dotyczy to inwestycji produkcyjnych i logistycznych, często zlokalizowanych poza centrami miast i działających w systemie zmianowym.

W jaki sposób wyzwanie jest adresowane w praktyce pokazuje działalność Polbus-PKS, jednego z największych operatorów autobusowych na Dolnym Śląsku. Spółka oferuje szerokie spektrum usług, od przewozów regionalnych i wynajmu autokarów oraz busów, po właśnie zaawansowane projekty transportu pracowniczego. W ramach tych ostatnich realizuje około 80 kursów dziennie, dowożąc blisko 18 tysięcy pracowników dla czołowych firm z branż przemysłowej, technologicznej i motoryzacyjnej, z kapitałem pochodzącym z Europy, Azji i Ameryki Północnej.

Z naszego doświadczenia wynika, że transport pracowniczy coraz częściej staje się elementem strategii rekrutacyjnej, a nie wyłącznie logistycznym dodatkiem.Dzięki dobrze zaplanowanemu dowozowi firmy są w stanie sięgnąć po talenty z miejscowości oddalonych nawet o 80–100 km od zakładu, realnie poszerzając swój rynek pracy.
– podkreśla Jerzy Michalak, Prezes Polbus-PKS.

Polbus-PKS, który od ponad 20 lat obsługuje międzynarodowych inwestorów, wskazuje, że kwestie transportu pracowników pojawiają się dziś bardzo wcześnie w procesie decyzyjnym. Często są obecne w rozmowach jeszcze przed uruchomieniem produkcji czy rekrutacji masowej.

Inwestorzy coraz rzadziej pytają ogólnie o „dostępność transportu”. Interesuje ich konkret: czy jesteśmy w stanie uruchomić przewozy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, przez cały rok, także w systemie pracy ciągłej. Chcą wiedzieć, ilu pracowników możemy dowieźć na konkretną zmianę i z jakiej odległości. Obsługujemy lokalizacje oddalone nawet o ponad 100 kilometrów, planując trasy w oparciu o miejsce zamieszkania pracowników i rytm produkcji. Jeśli na danej trasie jedzie kilkadziesiąt osób, podstawiamy autokar, przy mniejszym zapotrzebowaniu z kolei busy. Kluczowe jest to, że pracownik ma realną możliwość dotarcia do zakładu na 6:00, 14:00 czy 22:00, w zależności od przyjętego przez firmę systemu pracy i niezależnie od dnia tygodnia.
– mówi Jerzy Michalak.

Transport to operacja z odpowiednią flotą

Jak podkreśla Jerzy Michalak, w przypadku dużych projektów przemysłowych i logistycznych transport pracowniczy to dziś złożona operacja, obejmująca nie tylko flotę i kierowców. Musi uwzględniać także oddelegowanych koordynatorów, również anglojęzycznych, jeśli wymaga tego specyfika funkcjonowania danej organizacji, czy też integrację z działami HR oraz gotowość do szybkiego skalowania przewozów w razie zmian produkcyjnych lub wzrostu zatrudnienia. Tylko przy takim podejściu transport firmowy może skutecznie eliminować jedną z głównych barier wejścia na rynek pracy, problem dotarcia na wczesne i nocne zmiany, szczególnie istotny z perspektywy pracowników tymczasowych i osób dojeżdżających z mniejszych miejscowości.

Dodatkowym aspektem są różnice kulturowe i specyficzne wymagania klientów z różnych stron świata. Dotyczą one standardów komunikacji, jak również takich wymogów, jak dostosowanie standardu pojazdów do globalnych wytycznych danej organizacji czy obsługę przewozów flotą określonej marki.

Dla inwestorów zagranicznych ocena lokalizacji coraz rzadziej opiera się wyłącznie na deklaracjach infrastrukturalnych. Weryfikacji podlega zdolność regionu do zapewnienia ciągłości operacyjnej od pierwszego dnia funkcjonowania zakładu. To właśnie na poziomie takich, z pozoru niewidocznych rozwiązań, rozstrzyga się dziś konkurencyjność lokalizacji, które zabiegają o uwagę przedsiębiorstw z różnych części świata.

Źródło: Polbus-PKS / Lemonart

© 2000-2025 Sieć Badawcza Łukasiewicz - Poznański Instytut Technologiczny